2014-04-22 16:56

tł. kg (KAI) / Rzym / KAI

Kard. Bergoglio o Janie Pawle II

Zawsze uważałem Jana Pawła II za człowieka świętego, który „modlił się na poważnie” i umiał słuchać uważnie swych rozmówców – powiedział jesienią 2005 r. ówczesny arcybiskup Buenos Aires kard. Jorge Mario Bergoglio, obecny papież Franciszek.

Fot. Michał Klag/Biały Kruk/ Fanciszek. Prawdziwa historia życia

Jego zeznania, złożone wkrótce po rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego w Rzymie, ujawnił 17 kwietnia włoski dziennik katolicki „Avvenire”. Oto polski tekst tego artykułu:

Po raz trzeci spotkałem z Janem Pawłem II w 1994 r., gdy byłem już biskupem pomocniczym Buenos Aires i Argentyńska Konferencja Biskupia wybrała mnie, abym uczestniczył w Synodzie Biskupów nt. życia konsekrowanego, który odbył się tutaj, w Rzymie. Miałem radość spożywania obiadu z nim wraz z inną grupą biskupów. Bardzo mi się spodobała jego uprzejmość, serdeczność i zdolność słuchania każdego współbiesiadnika. Również na dwóch następnych synodach, w których brałem udział, miałem okazję jeszcze raz wysoko ocenić jego wielką zdolność słuchania w kontaktach ze wszystkimi. W rozmowach osobistych, jakie prowadziłem wtedy ze Sługą Bożym, znajdowałem potwierdzenie jego pragnienia słuchania rozmówcy bez zadawania pytań, a jeśli już, to było to kilka razy pod koniec rozmowy, przede wszystkim zaś okazywał on wyraźnie, że nie żywi żadnych uprzedzeń. Sprawiał, że ten, kto stawał przed nim, czuł się swobodnie, był obdarzany pełnym zaufaniem, przynajmniej rozmówca tak to odczuwał. Przedstawiłem swe doświadczenia osobiste, ale wspierają mnie w tym świadectwa wielu moich współbraci. Odnosiło się wrażenie, że nawet gdy być może nie do końca zgadzał się z tym, co mu powiedziano, to Sługa Boży w żadnym wypadku nie dawał tego odczuć, aby jego rozmówca czuł się swobodnie, po czym jeśli musiał poczynić pewne spostrzeżenia lub zadać pytania, aby uzyskać wyjaśnienia, robił to na końcu.

Innym aspektem, który zawsze uderzał mnie w Ojcu Świętym, była jego pamięć, powiedziałbym, że niemal nieskończona, gdyż pamiętał miejsca, osoby, sytuacje, które poznał w czasie swoich podróży, co oznacza, że w każdych okolicznościach zwracał jak największą uwagę szczególnie na osoby, które spotykał. Jest to dla mnie znak prawdziwej i wielkiej miłości. Ponadto zwykle nigdy nie tracił czasu, ale ofiarowywał go obficie, gdy na przykład przyjmował biskupów. Mogę o tym powiedzieć, ponieważ jako arcybiskup Buenos Aires odbywałem spotkania osobiste ze Sługą Bożym i ja, sam będąc trochę nieśmiały i powściągliwy, przynajmniej w pewnych okolicznościach, po omówieniu spraw, które były przedmiotem tej audiencji, zacząłem wstawać, aby nie musiał on tracić czasu, tak jak mi się wydawało, ale on wziął mnie za ramię i poprosił, abym ponownie usiadł i powiedział do mnie: „Nie! Nie! Nie! Proszę pozostać”, aby jeszcze porozmawiać.

Szczególnie wspominam Sługę Bożego przy okazji wizyty ad limina, którą złożyłem z biskupami argentyńskim w 2002 r. Pewnego dnia koncelebrowaliśmy z Ojcem Świętym i to, co mnie wtedy uderzyło, było jego przygotowanie do Mszy. Klęczał w swojej kaplicy prywatnej, modląc się i zauważyłem, że od czasu do czasu czytał coś na kartce papieru, którą miał przed sobą, opierał czoło na dłoniach i było oczywiste, że modlił się z wielką mocą o coś, co – jak myślę – było intencją, zapisaną na tej kartce, następnie przeczytał kilka innych rzeczy na tej samej kartce i wrócił do postawy modlitewnej i tak dalej, aż zakończył ją, wtedy podniósł się, aby założyć szaty liturgiczne. Mogę też wspomnieć, na potwierdzenie tego, o czym mówiłem przed chwilą, o tym, co mi powiedział kard. Giovanni Battista Re – prefekt Kongregacji ds. Biskupów - a mianowicie, że gdy przedstawiał mu spis propozycji dotyczących biskupów w diecezjach, przeżywających trudności lub szczególnie zajętych, prosił, aby pozostawić mu tę listę, aby mógł się zastanowić i pomodlić w tej sprawie, a następnie udzielał właściwych odpowiedzi.

Pozwolę sobie zasugerować Trybunałowi, aby przesłuchał kard. Gantina, byłego prefekta Kongregacji ds. Biskupów, który – jak mi się wydaje – pozostawał w znakomitych więzach współpracy ze Sługą Bożym, także jako dziekan Świętego Kolegium”.Do opisanych powyżej okoliczności osobistej znajomości [z Janem Pawłem II] dochodzi jeszcze odpowiedź Bergoglio w sprawie życia Sługi Bożego: „Gdy chodzi o życie Sługi Bożego, nie mam nic do dodania do tego, co zostało już ogłoszone w prasie i biografiach. Ostatni okres jego życia jest znany wszystkim również dlatego, że nie było żadnych ograniczeń dla społecznych środków przekazu i informacyjnych, jak potrafił on przyjąć swoje ułomności i uszlachetnić je, włączając je w swój plan pełnienia woli Bożej. Chcę podkreślić, że Jan Paweł II nauczył nas, nie ukrywając niczego przed innymi, cierpieć i umrzeć i to jest, moim zdaniem, czymś bohaterskim”.

Arcybiskup Buenos Aires wyraża następnie swój pogląd na temat cnót i pobożności Jana Pawła II: „W tych krótkich wspomnieniach o mojej znajomości ze Sługą Bożym, o których wcześniej mówiłem, instynktownie odniosłem swe wrażenia do różnych okoliczności, podkreślając zasadniczo praktykowanie przez niego cnót ludzkich i chrześcijańskich. Nie należy zapominać o jego szczególnym nabożeństwie do Matki Bożej, które – muszę powiedzieć – wpłynęło także na moją pobożność. I wreszcie nie waham się stwierdzić, iż Jan Paweł II praktykował, moim zdaniem, wszystkie cnoty, ujęte całościowo, w sposób heroiczny, zważywszy na okoliczności, równowagę i pogodę, z jaką przeżył całe swe istnienie. I to rzucało się w oczy wszystkich, również niekatolików i tych, którzy wyznawali inne religie, a nawet agnostyków”.

Odpowiadając na koniec na zamykające przesłuchanie pytania dotyczące opinii świętości, Bergoglio w sposób syntetyczny stwierdza: „Nie jestem biegły w sprawach darów szczególnych, charyzmatycznych, zdarzeń nadprzyrodzonych lub niezwykłych zjawisk u Sługi Bożego, gdy żył. Gdy Jan Paweł II żył, zawsze uważałem go za człowieka Bożego i tak samo [uważała] większość osób, które w jakiś sposób pozostawały w kontakcie z nim”. I tak oto kończy: „Jego śmierć, jak już powiedziałem, była heroiczna i sądzę, że mogę powiedzieć, iż to spostrzeżenie było powszechne, wystarczy pomyśleć o przejawach uczucia i czci, okazywanych mu przez wiernych, i to nie tylko w okresie novendialiów [9 dni żałoby po śmierci papieża – KAI] i podczas jego pogrzebu. Po jego śmierci jego sława świętości znalazła potwierdzenie w decyzji Ojca Świętego Benedykta XVI o zniesieniu pięciu lat oczekiwania, przepisanych przez normy kanoniczne, zezwalając w ten sposób na natychmiastowe rozpoczęcie jego sprawy kanonizacyjnej. Innym znakiem jest nieustanne pielgrzymowanie do jego grobu ludzi wszystkich warstw i wszystkich religii”.

Zobacz także:

Abp Depo: rodzina najpilniejszym adresatem nauczania św. Jana Pawła II

Podążania wskazaniami św. Jana Pawła II najbardziej dziś potrzebuje polska rodzina, która zachowa wiarę i tradycję, i przekaże z pokolenia na pokolenie potrzebę bezpieczeństwa, miłości,... ... »

Ks. Oder: przestańmy bić brawo, zacznijmy słuchać

Po tych wszystkich oklaskach i fanfarach Jan Paweł II mówi: przestańcie bić brawo i słuchajcie – tak znaczenie dzisiejszej kanonizacji komentuje ks. prałat Sławomir Oder. Postulator w... ... »

Najnowsze komentarze

Wyszukiwarka

Najnowsze komentarze

server85:
Święty Janie Pawle II z głębi serca dziękuję że za Twoim wstawiennictwem wyprosiłeś u Pana naszego dar macierzyństwa dla naszej rodziny będziemy jak najlepszymi rodzicami bardzo dziękuję Kochamy Ciebie

Można wpisywać się do Księgi Kanonizacyjnej Jana Pawła II

Polecamy

Książki

Nasze serwisy