Reklama

List Pasterski na Wielki Post 2004

Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!
(Mk 1, 15)

1. (...) każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony (Rz 10,13). Po raz kolejny, przyjęciem znaku posypania popiołem, rozpoczęliśmy Wielki Post, czyli święty czas pokuty i nawrócenia. Wszystkie nasze słabości i braki w życiu religijnym pragniemy zobaczyć przede wszystkim w świetle Bożego Słowa. Najpierw Kościół ukazuje przykład Narodu Wybranego, który wspomina swoje wybawienie z niewoli: (...) myśmy wołali do Pana, Boga przodków naszych. Usłyszał Pan nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie (por.: Pwt 26, 7). Życie w grzechu jest prawdziwą niewolą. Pouczeni przykładem z Historii Zbawienia, prosimy Pana Boga, aby nas z tej niewoli wybawił. Dlatego w Wielkim Poście unikamy wszelkiego zbędnego rozproszenia, aby więcej czasu poświęcić na modlitwę.
Prośba, czyli modlitwa zanoszona do Boga w jakiejkolwiek potrzebie, musi być poprzedzona wiarą. Im głębsza wiara, tym modlitwa, czyli rozmowa z Panem Bogiem, jest skuteczniejsza. Dlatego w Liście św. Pawła do Rzymian usłyszeliśmy: (...) sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia... (por.: 10, 10). Trzeba koniecznie zapytać się samego siebie: "jaka jest moja wiara?" Może pozostały z niej tylko jakieś religijne zwyczaje, które same do wyzwolenia z niewoli, czyli do usprawiedliwienia, nie mogą doprowadzić. Szatan ośmielił się nawet Panu Jezusowi zaproponować wiele rzeczy mających znaczenie w świecie, a które miałyby zastąpić samego Boga. Tym bardziej człowiek jest poddawany pokusie, by świat swojego doczesnego życia urządzić bez Boga. Do nas, ludzi słabej wiary, Pan Jezus kieruje dzisiaj słowa ostrzeżenia: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego (por.: Łk 4, 12).

2. Przykazanie kościelne: Przynajmniej raz w roku spowiadać się...
Wielki Post, obchodzony na wzór czterdziestodniowego postu Pana Jezusa, powinien doprowadzić do zerwania z szatanem i do odnowienia przymierza z Panem Bogiem. Wielki Post ma na celu także odnowienie wszystkich, religijnych dróg prowadzących do pojednania się z Bogiem. Wśród nich: wstrzemięźliwość, trzeźwość, unikanie zabaw, dobrowolnie przyjęte umartwienia, udział w nabożeństwach wielkopostnych, rekolekcje, które są ciągle żywe i do ich praktykowania bardzo zachęcam. Najważniejszą jednak drogą powrotu chrześcijanina do jedności z Bogiem jest, ustanowiony przez Pana Jezusa, sakrament pokuty. Wprawdzie Przykazanie Kościelne mówi, żeby "przynajmniej raz w roku spowiadać się...", ale nie należy tego rozumieć w ten sposób, że do spowiedzi św. trzeba przystępować rzadko. Wprost przeciwnie, słowo: "przynajmniej", już samo w sobie zawiera zachętę do częstego korzystania z sakramentu pokuty. A w połączeniu z nakazem przyjęcia Komunii Świętej w okresie wielkanocnym, podkreśla tylko wagę Tajemnicy Paschalnej w życiu Kościoła i chrześcijanina, jako przejścia ze śmierci grzechu do życia w łasce Bożej. Ze względu na to, że wszyscy jesteśmy słabi i skłonni do popełniania grzechów, Pan Jezus ustanowił sakrament pokuty, który w rzeczywistości jest bardziej przywilejem aniżeli zobowiązaniem. Nowe życie dziecka Bożego, otrzymane przede wszystkim na chrzcie św. może ulec osłabieniu, a nawet można je utracić przez grzech (por. KKK, 1420). Pan Jezus, "lekarz dusz i ciał, który odpuścił grzechy paralitykowi i przywrócił mu zdrowie ciała, chciał, by Kościół mocą Ducha Świętego kontynuował Jego dzieło uzdrawiania i zbawiania" (por.: KKK, 1421), między innymi poprzez sakrament pokuty.
Przypominamy o sakramencie pokuty, mając także na uwadze zachętę Ojca Świętego: (...) trzeba otoczyć maksymalną troską duszpasterską ten sakrament Kościoła, źródło pojednania, pokoju i radości dla nas wszystkich, którzy potrzebujemy miłosierdzia Pańskiego i uzdrowienia z ran grzechu (Pastores gregis, 39).

Reklama

3. Sakrament pokuty pozwala stanąć przed Bogiem w Duchu i prawdzie (por. J 4, 23).
Ojciec Święty Jan Paweł II w Łagiewnikach, (17 sierpnia 2002 r.) uczył: "Nadchodzi (...) godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec" (J 4, 23). Kiedy odczytujemy te słowa Pana Jezusa w sanktuarium Miłosierdzia Bożego, w szczególny sposób uświadamiamy sobie, że tu człowiek nie może stanąć inaczej, jak w Duchu i prawdzie. To Duch Święty, Pocieszyciel i Duch Prawdy, wprowadza nas na drogi Bożego miłosierdzia. Przekonując świat "o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie" (J 16, 8), równocześnie odsłania pełnię zbawienia w Chrystusie. To przekonywanie o grzechu dokonuje się w dwojakim odniesieniu do Krzyża Chrystusa. Z jednej strony Duch Święty pozwala nam przez Krzyż Chrystusa poznać grzech, każdy grzech, w pełnej skali zła, jakie w sobie zawiera. Z drugiej strony, przez Krzyż Chrystusa Duch Święty pozwala nam zobaczyć grzech w świetle (...)miłosiernej, przebaczającej miłości Boga".
Współczesność traci poczucie istnienia grzechu. Działania i decyzje ludzkie próbuje się tłumaczyć okolicznościami zewnętrznymi lub wewnętrznymi. One to mają usprawiedliwiać różne zachowania, a stąd tylko krok do zakwestionowania moralnej kwalifikacji czynów ludzkich. Tymczasem tak nie jest. Człowiek przez to jest człowiekiem, że jest istotą myślącą i wolną, a przez to odpowiedzialną. Człowiek sam ostatecznie podejmuje decyzje o takim czy innym wyborze. A ponieważ w tych decyzjach nikt z ludzi nie jest nieomylny, dlatego - aby być w prawdzie - trzeba także umieć przyznać się do błędu, czyli do grzechu. Dlatego tak ważnym warunkiem dobrej spowiedzi jest rzetelnie dokonany rachunek sumienia. Tak, jak czytamy w Ewangelii: "Nadchodzi (...) godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec" (J 4, 23). Umiejętność dokonywania rachunku sumienia może mieć ogromne znaczenie w życiu społecznym. Kto nie umie krytycznie siebie ocenić, kto nie umie przyznać się do winy, ten nie powinien spełniać żadnej funkcji w wymiarze społecznym czy politycznym.

Reklama

4. Sakrament pokuty - objawieniem tajemnicy miłosierdzia Bożego.
Już starotestamentalny Psalmista z ogromnym przekonaniem zwracał się z prośbą do Boga o uwolnienie z grzechów, powołując się na Jego łaskawość i miłosierdzie:
Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość! (Ps 51, 3).
A doznawszy łaski miłosierdzia, dzielił się radością przebaczenia:
Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość, którego grzech został puszczony w niepamięć (Ps 32, 1).
W ten sposób też rozumiemy sakrament pokuty ustanowiony przez Pana Jezusa. Kościół przepowiada niezgłębioną tajemnicę miłosierdzia, które Bóg nam okazał w Krzyżu i Zmartwychwstaniu swego Syna, Jezusa Chrystusa, oraz w wylaniu Ducha Świętego, dla odpuszczenia grzechów. Tajemnica miłosierdzia jest pierwszym przesłaniem Apostołów w dniu Pięćdziesiątnicy - przesłaniem, w którym objawia się sens łaski i zbawienia przekazywanego przez sakramenty (por.: Pastores gregis, 39). Dlatego, jak mówił Ojciec Święty Jan Paweł II w łagiewnickim sanktuarium, "(...) "przekonywanie o grzechu" staje się równocześnie przekonywaniem o tym, że grzech może być odpuszczony, a człowiek może odzyskać poczucie godności umiłowanego dziecka Bożego". Dlatego sakrament pokuty, obok sakramentu namaszczenia chorych, nazywa się sakramentem uzdrowienia.

Reklama

5. Sakrament pokuty jest pojednaniem z Kościołem.
Grzech zrywa jedność z Panem Bogiem. Zrywa także jedność grzesznika z Kościołem. Dlatego człowiek trwający w ciężkim grzechu nie może przystępować do Komunii Świętej, która jest znakiem jedności. Chcąc pojednać się z Kościołem, a w konsekwencji z Panem Bogiem, trzeba w żalu i mocnym postanowieniu odrzucić wszystko, co tę jedność zerwało. W tym miejscu należy baczniejszą uwagę zwrócić właśnie na mocne postanowienie poprawy. To prawda, że nasze postanowienia są takie, jakimi sami jesteśmy, a więc bardzo często dość słabe. Ale to jeszcze nie powód, by z tego postanowienia poprawy rezygnować. Jeżeli na razie wystarczy mocnej woli na kilka dni, to w przyszłości na pewno wystarczy na więcej. Nawet jeden dzień przeżyty w wolności od grzechu już jest jakimś doświadczeniem, że jednak można żyć w wolności od zła.
Z mocnym postanowieniem poprawy ściśle łączy się zadośćuczynienie. Właściwie wszystkie grzechy w jakiś sposób przynoszą szkodę bliźniemu. Jedne, w zakresie duchowym, a inne także w zakresie materialnym. I jedne i drugie szkody wymagają zadośćuczynienia. Naruszenie czy zniszczenie własnej jedności z Kościołem i z Panem Bogiem narusza jedność Ludu Bożego. Dlatego w akcie pokutnym, poprzedzającym celebrację Eucharystii, przepraszamy Boga za popełnione grzechy i prosimy Braci i Siostry o przebaczenie oraz o modlitwę w naszej intencji. Świadomość pojednania się z bliźnimi, a także zadośćuczynienia wobec pojedynczych osób, na ogół istnieje. Natomiast bardzo często zapomina się o obowiązku zadośćuczynienia wobec grup społecznych, wobec pracowników, wobec wyborców, itd. Chrześcijanin nie przestaje być chrześcijaninem, jeżeli jest np. politykiem, właścicielem czy zarządcą zakładu pracy, działaczem społecznym, przedstawicielem władzy państwowej czy samorządowej. Po prawdzie, każdy człowiek, tak wierzący jak i niewierzący, nie uniknie odpowiedzialności przed Bogiem. Ale człowiek wierzący, już na ziemi daje świadectwo o miłości Boga i ludzi. Dlatego pragniemy, aby to nasze świadectwo było jasne, czyste, bez zakłamania. Trzeba więc przeżywać sakrament pokuty stając przed Panem Bogiem w całej prawdzie o sobie i w pełnej świadomości obowiązku uporządkowania wszystkiego, co przez grzech zostało zburzone. Wydaje się, że wobec różnego rodzaju trudności, zbyt dużo spodziewamy się po różnych układach lokalnych czy międzynarodowych, po doraźnych decyzjach politycznych i prawnych, mających wprowadzić ład i porządek. Tymczasem porządek na świecie, w ojczyźnie, w mieście czy gminie, należy rozpocząć przede wszystkim od porządkowania własnego sumienia.

Zakończenie
Przygotowując się do Świąt Wielkanocy, między innymi przez udział w rekolekcjach, a także przez przystąpienie do sakramentu pokuty, pamiętajmy w modlitwie o kapłanach - spowiednikach, szafarzach przebaczania grzechu w imieniu Chrystusa. Niech wzorem Sługi Bożego ks. Michała Sopoćki, spowiednika św. Faustyny Kowalskiej, z gorliwością i mądrością doprowadzają zabłąkanych do jedności z Bogiem i Kościołem.
Niech Pan Bóg błogosławi spowiednikom, rekolekcjonistom oraz wiernym w wielkim wysiłku wielkopostnej pokuty, oczyszczenia i odnowienia.

I Niedziela Wielkiego Postu 2004.

Abp Wojciech Ziemba
METROPOLITA BIAŁOSTOCKI

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co naprawdę świętujemy?

W Boże Narodzenie warto odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań: Dlaczego Syn Boży stał się człowiekiem? Po co nastąpiło Wcielenie? Po co żłóbek i kolędy?
Po co przygotowania i karp, i choinki?

W wyznaniu wiary mówimy: „On to dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy”. Jezus przychodzi do człowieka, staje się człowiekiem dla nas i dla naszego zbawienia, abyśmy mieli uczestnictwo w życiu Bożym. Słowo stało się ciałem, aby nas zbawić, to znaczy, aby nas zjednoczyć z Bogiem, aby dać nam możliwość zamieszkania z Nim w wieczności, co więcej – abyśmy mogli lepiej wniknąć w Bożą miłość.

CZYTAJ DALEJ

Św. Joanna Beretta Molla. Każdy mężczyzna marzy o takiej kobiecie

Niedziela Ogólnopolska 52/2004

[ TEMATY ]

św. Joanna Beretta Molla

Ewa Mika, Św. Joanna Beretta Molla /Archiwum parafii św. Antoniego w Toruniu

Zafascynowała mnie jej postać, gdyż jest świętą na obecne czasy. Kobieta wykształcona, inteligentna, delikatna i stanowcza zarazem, nie pozwalająca sobą poniewierać, umiejąca zatroszczyć się o swoją godność, dbająca o swój wygląd i urodę, a jednocześnie bez krzty próżności.

Żona biznesmena i doktor medycyny, która nie tylko potrafiła malować paznokcie - choć to też istotne, by się podobać - ale umiała stworzyć prawdziwy, pełen miłości dom. W gruncie rzeczy miała czas na wszystko! Jak to czyniła? Ano wszystko układała w świetle Bożych wskazówek zawartych w nauczaniu Ewangelii i Kościoła. Z pewnością zdawała sobie sprawę z tego, że każdy z nas znajduje czas dla tych ludzi lub dla tych wartości, na których mu najbardziej zależy. Jeżeli mi na kimś nie zależy, to nawet wolny weekend będzie za krótki, aby się spotkać i porozmawiać. Jednak gdy na kimś mi zależy, to nawet w dniu wypełnionym pracą czas się znajdzie. Wszystko przecież jest kwestią motywacji. Ona rzeczywiście miała czas na wszystko, a przede wszystkim dla Boga i swoich najbliższych.
Z tej racji była elektryzującą i pociągającą kobietą. Mało tego, ona elektryzuje i pociąga do dziś. Jest wzorem wymarzonej małżonki i matki. Nie jest to przesada, gdyż spoiwem każdej wspólnoty staje się umiejętność bezinteresowności. Do czegoś takiego zdolna jest tylko osoba żyjąca w prawdzie i bez zafałszowań, dla której dobro bliźniego jeżeli nie jest ważniejsze, to przynajmniej na równi ważne z jej dobrem. Jest to przykład kobiety, która bez mówienia o Jezusie stawała się Jego świadkiem zarówno w gronie rodzinnym, jak i poza nim. Chciałbym podkreślić, że Jezus - choć zalecił miłość nieprzyjaciół - to jednak mocno akcentował, iż poznają nas po miłości wzajemnej. Wystarczy zatem wejść do domu rodzinnego i zaraz się dowiemy, czy w nim inni ludzie poznają nas jako chrześcijan. Wystarczy wejść na plebanię i natychmiast można stwierdzić, czy poznają nas po miłości wzajemnej. Dlatego osobiście śmieję się, gdy ktoś próbuje mówić do mnie o Bożym Królestwie i Jego sprawiedliwości, a już na „dzień dobry” działa wbrew temu Królestwu i wbrew sprawiedliwości. Św. Joanna uczy mnie, że nie przez mądrość dochodzi się do ludzkiego serca, ale przez miłość. Mądrość przekonuje rozum, ale do działania zachęca miłość! Może dlatego zdobyła bez reszty serca nie tylko męża Piotra i swoich dzieci, ale również serca tych, z którymi się spotykała jako lekarka kojąca ból i rany.
Dodatkowo, w wymiarze małżeńskim rozumiała miłość jako bezinteresowny dar złożony z siebie samej. Dar ten, jak każdy inny, aby był prawdziwy, musi być nieodwołalny. Dar, który w momencie ofiarowania zakłada możliwość odebrania go, nie jest prawdziwym darem i każdy o tym wie, nawet ci, co propagują niewierność. Wówczas staje się on rodzajem faryzejskiej pożyczki, której zwrotu kiedyś się zażąda. W takiej sytuacji zarówno miłość, małżeństwo, jak i rodzina stają się zagrożone. Zresztą podobnie jest w przypadku pękniętego kapłaństwa, gdzie miłość i bezinteresowność były jedynie udawane i pozorowane.
Pragnę zwrócić uwagę jeszcze na jeden aspekt z życia św. Joanny, który mnie mocno poruszył. Mianowicie chodzi o moment przeżywania - jak pisał Karl Jaspers - sytuacji granicznej, czyli skrajnej. Powstaje pytanie: Kiedy objawia się cała nasza prawdziwa osobowość? Ano wtedy, kiedy przeżywamy sytuację wyjątkowo trudną. Gdy wszystko jest dobrze, gdy zdrowie dopisuje, gdy się nam kłaniają, gdy drzwi domu się nie zamykają z powodu natłoku gości - wówczas trudno cokolwiek powiedzieć. Ale gdy zawita trudność, gdy w tej trudności wielu z grona tzw. przyjaciół odejdzie, gdy się jest potraktowanym jak chory na trąd - wówczas objawia się w pełni nasze człowieczeństwo. I tylko ta prawda staje się istotna. Nie jest bowiem łatwo cierpieć w samotności. A ona potrafiła w takiej skrajności zachować swoją godność i twarz. Za to jej dziękuję i dlatego zawiesiłem na swojej ścianie jej zdjęcie, aby nieustannie mnie prowadziła.

CZYTAJ DALEJ

RPD: rodzice znacznie gorzej oceniają sytuację swoich dzieci w szkole niż one same

2022-10-04 11:18

[ TEMATY ]

szkoła

Adobe Stock

Na niezadowolenie ze środowiska szkolnego wskazuje ok. 20 proc. uczniów. Połowie rodziców wydaje się, że ich dzieci odczuwają niechęć do szkoły. Jedną z przyczyn może być to, że szkoła kontaktuje się z rodzicami dopiero w sytuacjach kryzysowych – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka.

Rok temu rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak zlecił ogólnopolskie badanie naukowe jakości życia dzieci i młodzieży. Zapytano uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych o ich stosunek m.in. do szkoły, rodziny, kolegów, a także ich samopoczucie psychiczne i fizyczne. W tym roku powtórzono badanie, ale tym razem zapytano rodziców, co sądzą ich dzieci o środowisku szkolnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję