Reklama

Kościół

Kardynał-nominat V. Do Carmo Da Silva: moja nominacja to wyraz uznania dla Kościoła i narodu Timoru Wschodniego

Mianowanie mnie kardynałem przez Franciszka jest wyrazem unania nie dla mnie, ale przede wszystkim dla Kościoła i narodu Timoru Wschodniego – powiedział kardynał nominat Virgilio Do Carmo Da Silva SDB, arcybiskup Dili, stolicy tego niewielkiego kraju w Azji Południowo-Wschodniej Dili. W rozmowie z KAI opowiedział on m.in. o historycznej pielgrzymce św. Jana Pawła II do tej wyspiarskiej ziemi w 1989 i o roli, jaką odegrała ona w najnowszych dziejach Timoru, ale też o wyzwaniach, stojącymi dziś przed tym wyspiarskim państwem.

[ TEMATY ]

kardynałowie

Grzegorz Gałązka

Oto treść tego wywiadu:

Piotr Dziubak KAI Rzym: Co sprawiło, że Franciszek mianował kardynałem biskupa Dili z Timoru Wschodniego?

Kard. Virgilio Do Carmo Da Silva: (śmiech) Trudno mi znaleźć na to odpowiedź. Powiem szczerze, że też byłem tym bardzo zaskoczony. W nocy zadzwoniono do mnie z gratulacjami z nuncjatury. Było późno ze względu na różnicę czasu w stosunku do Rzymu. „Gratulacje!”, usłyszałem w słuchawce i zapytałem, z jakiego powodu? „Ojciec Święty mianował Księdza kardynałem” – usłyszałem w odpowiedzi. I w takim zaskoczeniu upłynęła mi ta noc. Niełatwo mi zrozumieć i przyjąć tę decyzję papieża. Gdy już emocje nieco opadły, pomyślałem, że to nie chodziło o mnie, ale to ze względu na Kościół i mieszkańców Timoru Wschodniego. Ludzie i Kościół tutaj zasłużyli sobie na tę nominację. To jest wielki gest dla naszego kraju, który w 2015 roku obchodził 500-lecie ewangelizacji. W tym roku natomiast świętowaliśmy 20-lecie naszej niepodległości. W te historyczne wydarzenia dla naszego kraju włączyła się moja nominacja. Myślę, że to dar Boga dla Timoru Wschodniego, którego zdecydowana większość mieszkańców uważa się za katolików.

KAI: Timor Wschodni ma prawie 1,2 mln mieszkańców i prawie tylu samo jego obywateli deklaruje przynależność do Kościoła katolickiego.

VS: W naszej konstytucji nie ma zapisu, że nasz kraj jest katolicki, ale ponad 96 proc. mieszkańców wyznaje wiarę katolicką.

KAI: Jan Paweł II jest bardzo obecny w Waszej historii. W czasie pielgrzymki do Timoru Wschodniego w 1989 bardzo mocno skrytykował przemoc indonezyjską wobec mieszkańców tego kraju, nie oskarżając jednak rządu w Dżakarcie. Msza święta skończyła się starciem studentów z milicją proindonezyjską.

VS: Wizyta Ojca Świętego w 1989 roku była wydarzeniem historycznym dla naszego kraju. To był pierwszy papież, który odwiedził to miejsce, które wtedy jeszcze nie było niepodległym krajem. To był region zaanektowany przez Indonezję. Mieszkańcy bardzo dużo cierpieli, marzyli jednak o wolności. Naród dokonał ogromnego wysiłku, żeby odzyskać niepodległość. Jan Paweł II swoją wizytą bardzo mocno wpłynął na nasz lud, dosłownie otworzył Timor Wschodni na cały świat. Przed tą pielgrzymką byliśmy zupełnie zamkniętym krajem. Nie było żadnej komunikacji ze światem zewnętrznym. Mieliśmy tylko kontakty z Watykanem. Próby stosunków ze światem były blokowane, a w najlepszym wypadku bardzo ograniczane.

Reklama

Wizyta papieża Wojtyły otworzyła nam drzwi na cały świat. Wraz z nim przyjechało do nas bardzo wielu dziennikarzy i to także ich praca, uwaga, reportaże i artykuły poszły w świat. Zaczęli oni opisywać naszą sytuację. Studenci, członkowie opozycji organizowali manifestacje przeciwko władzom Indonezji. To się wydarzyło zaraz po Mszy papieskiej. Ojciec Święty, dziennikarze, a dzięki nim cały świat mógł zobaczyć, co się działo w naszym kraju. W ten sposób problemy Timoru Wschodniego stały się znane. Kazanie Jana Pawła II było bardzo mocnym przesłaniem: „Macie być solą ziemi i światłem świata!” – powiedział wówczas do naszych ludzi. Tymi słowami zainspirował nas do działań i walki o niepodległość. W ciągu tych lat, kiedy organizujemy procesje z figurą św. Jana Pawła II, ludzie pozdrawiają go, jakby był weteranem wojennym (śmiech). On jest bardzo związany z naszą współczesną historią.

KAI: Niedawno otworzyliście pierwszy Uniwersytet Katolicki w Timorze Wschodnim, który nosi imię Jana Pawła II.

VS: Prawie dwadzieścia lat temu mój poprzednik marzył o uniwersytecie katolickim u nas w Dili. Wtedy z różnych względów nie udało mu się tego dokonać. Również my musieliśmy zaczekać, tym razem ze względu na COVID. W ubiegłym roku udało nam się zainaugurować działalność uniwersytetu. W Timorze Wschodnim jest wiele uczelni i szkół wyższych. We współpracy z władzami staramy się wprowadzić naszą propozycję edukacyjną. Chcemy, aby nasz Uniwersytet Katolicki im. Świętego Jana Pawła II stał się wizytówką kraju, którego zdecydowana większość mieszkańców określa się jako katolicy. Jest to kolejna inspiracja tego papieża, którego postać, jak już powiedziałem, jest bardzo związana z naszym krajem.

Reklama

KAI: Średnia wieku mieszkańca w Timorze Wschodnim to 21 lat. Oświata, formacja intelektualna i zawodowa jest zatem kluczowa w kontekście przyszłości kraju.

VS: Zgadza się. To największe wyzwanie dla rządu i dla Kościoła, na które staramy się odpowiedzieć. W ciągu dwóch dziesięcioleci naszej niepodległości (28 listopada 1975 – niepodległość od Portugalii, 20 maja 2002 – niepodległość od Indonezji) i przy okazji wyborów zmienia się sytuacja polityczna. To niestety ma wpływ na naszą oświatę. Chcielibyśmy, żeby to było bardziej stabilne. Musimy zdecydowanie podnieść poziom nauczania. Młodzi ludzie mają niestety problem ze znalezieniem pracy. Wielu z nich emigruje za pracą do Anglii, Irlandii, Korei Południowej. To kolejny problem, z którym musimy się mierzyć.

KAI: W Timorze Wschodnim bardzo pamięta się o czterech zagranicznych misjonarzach zamordowanych 6 września 1999 roku przez milicje indonezyjska.

VS: Oni bronili ludzi, którzy ukryli się w kościołach. Stali w drzwiach świątyń, kiedy do nich strzelano. Trzeba jednak wiedzieć, że misjonarzy zabitych w Timorze Wschodnim było dużo więcej. Musimy pamiętać o pierwszych kapłanach, dominikanach, którzy pojawili się tu w XIV wieku. Dzisiaj odkrywamy i poznajemy ich historie, kiedy tutaj dotarli. Timor Wschodni stał się krajem o tak dużej liczbie katolików dzięki temu, że przez wieki siano tu Słowo Boże. Powoli i wytrwale. Mogę śmiało powiedzieć, że nasza dzisiejsza wiara wyrosła na krwi męczenników. To trwało, jak pan wspomniał, do 6 września 1999 roku. Z powodu walki o naszą niepodległość wielu misjonarzy, księży, sióstr, seminarzystów straciło swoje życie w tamtym roku.

Reklama

KAI: Wielu z nich było obcokrajowcami.

VS: Niektórzy z nich byli jezuitami indonezyjskimi, siostry pochodziły z Portugalii, misjonarze z Włoch. W kościele w Suai misjonarze bronili ludzi, którzy tam się schronili. Zamordowano wtedy trzech księży. W innym miejscu z kolei zabito siostry zakonne i diakonów, którzy pracowali w Caritasie. Nastąpiło to wtedy, gdy roznosili dary dla potrzebujących. Na drodze spotkali członków milicji indonezyjskiej, którzy ich zatrzymali i wrzucili do rzeki. W czasie ponad 20 lat wojny Kościół uczestniczył w wojnie w tym kraju, wspierając naród w walce o niepodległość.

KAI: Ważną sprawą jest praca Komisji Pamięci i Prawdy.

VS: Kiedy odzyskaliśmy niepodległość, powołano Komisję ds. Pojednania z Indonezją. Jesteśmy krajem bardzo małym. Postanowiliśmy zadziałać w kwestii pojednania z naszym wielkim sąsiadem, żeby naprawić nasze stosunki. Mogę przyznać, że w ciągu tych dwudziestu lat są one naprawdę dobre. Nauczyliśmy się wspólnie żyć. Pojednanie i przebaczenie odegrały w tym bardzo ważną rolę. Nie zamykamy naszych oczu i uszu ma sprawy sprawiedliwości, jest to sprawa podstawowa w procesie pojednania. Komisja cały czas pracuje.

KAI: Kim są jej członkowie?

VS: Komisja jest instytucją rządową. W jej skład wchodzą nie tylko osoby świeckie, ale także duchowni – jest tam szeroka reprezentacja społeczeństwa. Timorczycy, którzy należeli do milicji indonezyjskiej, wyjechali po odzyskaniu niepodległości przez nasz kraj. Ci, którzy mimo przynależności do tej formacji, nikogo nie zabili, mogą spokojnie przyjechać do kraju. Osoby, które mają na sumieniu jakieś zbrodnie, muszą stanąć przed wymiarem sprawiedliwości, ale ich losy i ewentualnie popełnione przez nich zbrodnie muszą być solidnie sprawdzone i udokumentowane. Do dzisiaj nie wrócili jeszcze wszyscy Timorczycy z uchodźstwa. Wielu z nich żyje w Indonezji i boi się wrócić do kraju z powodu tego, czego dopuścili się w przeszłości. Ostatnio nasz prezydent zrobił bardzo piękną i ważną rzecz: spotkał się z Timorczykami, także z tymi, którzy współpracowali z władzami indonezyjskimi w czasie wojny. Sprawiedliwość jest podstawą pojednania i o tym pamiętamy.

Reklama

KAI: W Indonezji mieszka bardzo wielu muzułmanów. Jak wyglądają sprawy dialogu międzyreligijnego?

VS: W naszym kraju są meczety, m.in. duża świątyni islamska znajduje się w stolicy. Niedawno rozpoczęła działalność komisja, która zajmuje się turystyką religijną. Należą do niej wyznawcy wszystkich religii obecnych w Timorze Wschodnim. Jesteśmy większością wyznaniową w kraju, ale chcemy uszanować wszystkie religie, żeby wspólnie pracować i kontynuować dobre więzi i dialog. To tworzy wzajemny szacunek na wszystkich szczeblach. W Timorze wschodnim mamy wiele różnych tradycji. Musimy budować jedność w naszym kraju.

------------

Arcybiskup Virgilio Do Carmo Da Silva SDB urodził się 27 listopada w Venilale na terenie obecnej diecezji Baucau. Uczył się w szkołach prowadzonych przez salezjanów i do ich zgromadzenia potem wstąpił. Do kapłaństwa przygotowywał się w stolicy Filipin – Manili. Pierwsze śluby zakonne złożył 31 maja 1990 a wieczyste – 19 marca 1997. Święcenia kapłańskie przyjął 18 grudnia 1998. Pełnił potem różne funkcje w swym zgromadzeniu, m.in. jako mistrz nowicjatu (1999-2004), ekonom domu formacyjnego w Venilale i wikariusz w parafii (2005-07). W latach 2007-14 kształcił się na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim w Rzymie w zakresie duchowości. Po powrocie do kraju był m.in. ponownie mistrzem nowicjatu (2009-14), dyrektorem domu zakonnego i szkoły zawodowej Fatumaca a w 2015 został prowincjałem salezjanów w Timorze Wschodnim. 30 stycznia 2016 Franciszek mianował do biskupem Dili (sakrę nominat przyjął 19 marca tegoż roku), a 11 września 2019, w związku z podniesieniem tej diecezji do rangi archidiecezji, stolicy metropolii, został wyniesiony do godności arcybiskupa. Na konsystorzu zapowiedzianym na 27 sierpnia papież włączy go w skład Kolegium Kardynalskiego.

2022-08-07 08:08

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Piąty kardynał z Polski?

[ TEMATY ]

kardynałowie

BOŻENA SZTAJNER

Jak się nieoficjalnie dowiaduje Katolicka Agencja Informacyjna, na 21 i 22 lutego papież Franciszek zwołuje pierwszy konsystorz. Wtedy też możemy poznać nazwiska nowych kardynałów. Czy wśród nich będzie Polak? W tej chwili w gronie kardynałów elektorów (których liczba nie powinna przekraczać 120) jest czterech Polaków. Dwóch z nich to arcybiskupi dwóch polskich diecezji: kard. Stanisław Dziwisz z Krakowa i kard. Kazimierz Nycz z Warszawy. Kolejni dwaj to kardynałowie rzymscy, stojący na czele watykańskich kongregacji: kard. Zenon Grocholewski z Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej oraz kard. Stanisław Ryłko, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich. Czy ta liczba może się zwiększyć?

CZYTAJ DALEJ

Paryż: ataki na trzy kościoły w ciągu tygodnia

2023-01-27 14:36

[ TEMATY ]

Francja

Adobe.Stock

W ciągu tygodnia w Paryżu doszło do ataków na trzy kościoły katolickie. Każdą ze świątyń próbowano podpalić. Najnowszym przykładem takich działań jest uszkodzenie ogniem lewej strony portalu kościoła św. Wawrzyńca w nocy z 24 na 25 stycznia. Sprawca tego czynu, 47-letni mężczyzna został zatrzymany przez patrol policji, który wezwał na miejsce straż pożarną.

Wcześniej, 17 i 22 stycznia dwukrotnie oblano łatwopalnym płynem drzwi kościoła Matki Bożej Fatimskiej.

CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: zaatakowany przez dżihadystę ksiądz z Algeciras podziękował Matce Bożej za ocalenie

2023-01-28 07:58

[ TEMATY ]

ksiądz

Matka Boża

Karol Porwich/Niedziela

Zaatakowany 25 stycznia w kościele św. Izydora w mieście Algeciras w południowej Hiszpanii ksiądz Antonio Rodríguez podziękował Matce Bożej za ocalenie go w czasie ataku ze strony dżihadysty. Sprawca, 25-letni Marokańczyk Yasin Kanza, wyznawca radykalnego islamu, wtargnął wieczorem z maczetą do świątyni, krzycząc “Allah jest wielki”. 74-letni salezjanin został ugodzony w szyję w chwili, kiedy odprawiał Mszę świętą.

“Czuję się dobrze. Mówią, że maczeta nie uszkodziła żadnego ważnego narządu” – powiedział 27 bm. hiszpańskiej rozgłośni Cope kapłan. Dodał, że wciąż jest nieco przestraszony, a swoją sytuację zdrowotną powierzył Bogu za pośrednictwem Matki Bożej i świętego Jana Bosko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję