Reklama

Niedziela Wrocławska

Św. Wincenty – wzór ofiarowania siebie przez wierną służbę

Kanonicy kapituły metropolitalnej wrocławskiej modlili się w archikatedrze z okazji patronalnego święta, wspomnienia św. Wincentego z Saragossy, diakona i męczennika. Eucharystii przewodniczył bp Maciej Małyga.

2023-01-24 21:00

Marzena Cyfert

Homilię wygłosił ks. kan. Adam Łuźniak, wikariusz biskupi

Homilię wygłosił ks. kan. Adam Łuźniak, wikariusz biskupi

Homilię wygłosił ks. kan. Adam Łuźniak, wikariusz generalny metropolity wrocławskiego. Przypomniał historię wydania w 303 r. dekretu przez cesarza Dioklecjana, z rozkazem, by kościoły zrównać z ziemią, a pisma zniszczyć ogniem. Edykt obejmował całe Imperium Rzymskie i był wprowadzany w życie z wielkim zaangażowaniem. Wysłany specjalną imperialną pocztą kurierską dotarł do najdalszych prowincji imperium bardzo szybko.

– Dotyka to bardzo mocno Kościoła w Saragossie. Jest to czas, gdy praktycznie w każdym mieście istnieje wspólnota wierzących. Te wspólnoty są rozsiane po całym ówczesnym Imperium Rzymskim. A w Kościele w Saragossie mieszka Wincenty – archidiakon. Pochodzi z wysoko postawione znanej rodziny rzymskiej. Człowiek o wysokiej moralności, wysokim poczuciu sprawiedliwości i wrażliwości serca. Wyświęcony na diakona został przełożonym diakonów. Pełnił w Kościele w Saragossie urząd odpowiedzialnego za Caritas, czyli najuboższych. Z tym wiązało się zarządzanie majątkiem trwałym, pieniędzmi, którymi dysponowała wspólnota – mówił ks. Łuźniak.

To był powód, dla którego prześladowcy od razu trafili do Wincentego. Zażądali od niego dwóch rzeczy: wyparcia się wiary i przekazania całego majątku, którym dysponował Kościół w Saragossie. Wincenty nie uległ żadnemu rozkazowi i został skazany na męczeństwo. Najpierw przypalano go żywcem, jego ciało szarpane było różnego rodzaju hakami, ostatecznie został ukrzyżowany.

– Historia św. Wincentego szybko stała się przykładem wytrwałości oraz etosu służby w Kościele – podkreślał ks. Łuźniak i nawiązał do fragmentu Listu do Hebrajczyków, w którym autor próbuje wyjaśnić naturę nowego kultu, nowej świątyni, nowej ofiary.

– Zauważmy, że od momentu, w którym zostajemy uświęceni przez ofiarę Ciała Jezusa Chrystusa, w naturalny sposób cielesność zostaje włączona w tajemnicę odkupienia człowieka. Cielesność staje się elementem odkupienia każdego z nas. Nie można osiągnąć zbawienia, ignorując to, że jesteśmy ludźmi, że mamy cielesne potrzeby. To jest zgorszenie dla Żydów, dla Greków jest to śmieszne, ale dla nas jest to owoc Bożej mądrości, to podstawa nowej ofiary. Jezus w ciele swoim składa nową ofiarę Ojcu. Nowy kult, nowa ofiara. I tą ofiarą jest to, co czyni Jezus na krzyżu. Konsekwencją tej ofiary jest fakt, że spełnienie woli Bożej w ciele staje się dla nas podstawą zbawienia. Przez pełnienie woli Bożej zdobywamy zaszczytny tytuł braci i sióstr Jezusa. Jezus koncentruje się na jednej rzeczy, pełni wolę Ojca – tłumaczył ksiądz kanonik, podkreślając, że nie przez przypadek trzecia prośba w modlitwie „Ojcze nasz” to prośba o to, by wola Ojca pełniła się w niebie i na ziemi.

Reklama

Kaznodzieja zauważył, że Jezus Chrystus, sługa nowego przybytku, kapłan nowego kultu, nowej ofiary, jednoczy nas ze sobą. Wprowadza nas w doświadczenie służby Ojcu. Nie chodzi tutaj o ofiary Starego Testamentu, które nie są w stanie oczyścić człowieka raz na zawsze, ani o ofiary zastępcze składane przez człowieka. Jezus wprowadza nas w zupełnie nową logikę Nowego Testamentu. Chodzi o ofiarę, którą każdy z nas składa w swoim ciele. Chodzi o to, by pełnić wolę Ojca.

– Przykład św. Wincentego z Saragossy, patrona naszej kapituły katedralnej, jest wzorem ofiarowania siebie przez wierną służbę. Był diakonem, czyli człowiekiem wezwanym do służby. Staje przed nami jako przykład, przewodnik w służbie drugiemu człowiekowi. Fascynujemy się jego wytrwałością, faktem jego męczeństwa, ale warto popatrzeć na to od innej strony. Wincenty nie byłby męczennikiem, gdyby nie był wiernym diakonem i sługą. W męczeństwie zebrał owoc swojej służby – przekonywał kapłan. Przytoczył słowa św. Augustyna, który pisał, że nie sama męka czyni męczennika, ale powód dla którego ktoś znosi cierpienie.

Reklama

– Wincenty stał się świadkiem Chrystusa Sługi. Najpierw przez swoją wierną służbę, później dopiero przez cierpienie. Nie byłoby wytrwałości w cierpieniu, oporu w pokusach, gdyby nie było wierności w służbie – podkreślał ks. Łuźniak.

Zaznaczył, że gromadzimy się na Liturgii jako chrześcijanie. – Spotykamy się w prezbiterium jako kanonicy kapituły archikatedralnej. Jesteśmy świadomi, że przyjęte wiele lat temu święcenia diakonatu nie były czasowe. One nie trwały do święceń prezbiteratu, lecz zostały przyjęte do końca życia. Mamy świadomość, że ornat, sutanna są „podszyte” dalmatyką. Nie przez przypadek do prezbiteratu idzie się przez diakonat. Służba w zjednoczeniu z Chrystusem, czerpiąca z Niego moc w Eucharystii, przeżywana w postawie serca, kształtuje w nas świadków do sukcesów w pokusach. Do sukcesu w przeciwnościach idzie się przez służbę. Zdolność do męczeństwa nie bierze się sama z siebie. Dziś patrząc na św. Wincentego możemy powiedzieć, że zdolność do sukcesu, do oporu w pokusie, do zwycięstwa w przeciwnościach rodzi się przez służbę. I to dotyczy zarówno posługi kapłańskiej, jak i posługi świeckiej. Każdego człowieka w Kościele. Na tyle jesteśmy gotowi przyjąć męczeństwo, na ile jesteśmy gotowi być sługą – podkreślał ks. Łuźniak i dodał: – Dziękujmy Panu za to, że wezwał nas do służby w Kościele, za to, że daje nam okazję do realizacji tej służby. Prośmy, aby szczerość, z jaką idziemy za Chrystusem Sługą, uzdalniała nas do męczeństwa, zwycięstwa w pokusach i przeciwnościach za wzór św. Wincentego

Ocena: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież: ręce precz od Demokratycznej Republiki Konga, ręce precz od Afryki

2023-01-31 18:00

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Kongo

PAP/EPA/CIRO FUSCO

Ręce precz od Demokratycznej Republiki Konga, ręce precz od Afryki! - powiedział papież Franciszek we wtorek w pierwszym przemówieniu wygłoszonym po przybyciu do stolicy tego kraju Kinszasy. Apelował, odnosząc się do wyzysku kontynentu: „Przestańcie dusić Afrykę: nie jest to kopalnia, którą trzeba eksploatować, ani ziemia, którą należy plądrować”.

Po przylocie do stolicy i ceremonii powitania papież spotkał się z z prezydentem Demokratycznej Republiki Konga Felixem Antoine Tshisekedi Tshilombo w jego oficjalnej rezydencji - Pałacu Narodów. Następnie w ogrodach pałacu wygłosił przemówienie do tysiąca przedstawicieli władz i społeczeństwa kraju. Mówił im, że przybył jako „pielgrzym pojednania i pokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Alicja z krainy dobra

Niedziela Ogólnopolska 51/2019, str. 52-54

[ TEMATY ]

miłosierdzie

wolontariat

Klaudia Zielińska

Nie lubi mówić o sobie. Unika udzielania wywiadów. Ratuje ludzi od śmierci, głodu, cierpienia i chorób. Misjonarka w Kenii i Tanzanii. Nazywana przez bliskich „Aniołem Afryki” lub „Matką Teresą z Polski”.

Krzysztof Tadej: Trzy lata temu w wywiadzie dla tygodnika Niedziela powiedziała Siostra m.in.: „Kiedyś pojechałam do jednej z wiosek. Witałam się z ludźmi i nagle usłyszałem dziwny pisk. Spytałam: «Co to takiego?». Wskazano mi jeden z domów. Wczołgałam się, bo nie było drzwi. Zobaczyłam dziecko leżące na liściach od banana. Piszczało z bólu. W jego uchu zagnieździły się robaki i wyjadały błonę bębenkową. Obok leżała matka i nie miała siły wstać. Umierała z głodu. Udało się uratować dziecko i matkę w ostatniej chwili”. Opowiadała Siostra również o innych dramatycznych sytuacjach w kenijskiej miejscowości Laare. Czy od tego czasu sytuacja się poprawiła?

CZYTAJ DALEJ

Chrześcijanin tańczy i się świetnie bawi

2023-02-01 12:59

ks. Łukasz Romańczuk

Jarosław Kalinowski prowadzi zabawy tak, aby każdy mógł się świetnie bawić. Na zdjęciu integracja podczas Światowego Dnia Młodzieży w Oławie - listopad 2022

Jarosław Kalinowski prowadzi zabawy tak, aby każdy mógł się świetnie bawić. Na zdjęciu integracja podczas Światowego Dnia Młodzieży w Oławie - listopad 2022

Trwa karnawał, to dla wielu osób okazja do zabawy. Wielu osobom dobra zabawa kojarzy się z alkoholem. Tymczasem świetna zabawa może odbywać się bez tego trunku, a wszystko zależy od tego, co organizatorzy wydarzenia przygotowują dla swoich gości. Kluczową rolę ma w takich sytuacjach osoba prowadząca daną imprezę. Dlatego specjalnie dla czytelników Niedzieli Wrocławskiej doświadczeniem swojej pracy dzieli się Jarosław Kalinowski - wodzirej.

Ks. Łukasz Romańczuk: Na początku naszej rozmowy chciałbym powrócić do swoich prymicji i faktu, że jako wodzirej prowadziłeś zabawę prymicyjną, która mimo upływającego czasu, została dobrze zapamiętana przez uczestników tego wydarzenia. Był to efekt twojej pracy i wielu przygotowań? A jak wyglądały początki twojego wodzirejowania? Było to coś, o czym marzyłeś, a może na swojej drodze spotkałeś wodzireja, który swoim zaangażowanie sprawił, że podjąłeś się tego zadania?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję